Jak kraść? Podręcznik złodzieja - fragment książki

Jak, będąc świadkiem, uniknąć składania zeznań?Jak Kraść? Podręcznik złodzieja Kazimierz Turaliński


Dociekliwi funkcjonariusze niemal nigdy nie przesłuchują nikogo w charakterze podejrzanego, gdyż status ten już na starcie umożliwia uchylenie się od odpowiedzi na wszelkie pytania. O wiele korzystniejsze, z uwagi na taktykę przesłuchania w postępowaniu przygotowawczym, jest wzywanie wszystkich w charakterze świadków. Nawet, jeśli później zeznania te nie będą stanowiły dowodu w sądzie, przyszły oskarżony ujawnić może stan faktyczny lub informacje, które w inny sposób przełożone zostaną przez śledczych na materiał dowody, a także wskażą, o co pytać należy innych świadków oraz pokrzywdzonego. W tym zaś gronie słabymi ogniwami są figuranci i poboczni asystenci, jedynie współdziałający w procederze. Nie mają silnej motywacji do stawiania oporu władzy, gdyż nie są głównymi beneficjentami a za swe usługi otrzymują stosunkowo niskie wynagrodzenie – jaka rola, taka dola. Z tego też powodu przesłuchiwani w charakterze świadka, czyli pod groźbą odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań, zazwyczaj nie zatajają prawdy, a jeśli nawet, to niejednokrotnie czynią to w sposób nieporadny i nielogiczny, łatwy do zakwestionowania w świetle innych dowodów lub konfrontacji z innymi osobami. Pod presją prokuratora lub policjantów składają niekiedy podpisy pod nieprecyzyjnym zapisem własnych wypowiedzi, a odpowiadającym w treści oczekiwaniom oskarżyciela publicznego. Myślą, że tak trzeba. Natomiast ten, kto próbuje stawiać bierny opór, informowany jest o odpowiedzialności karnej za utrudnianie śledztwa i bezpodstawną odmowę zeznań. Tak zastraszony świadek najpewniej nie wytrzyma presji przesłuchania i prędzej, czy później, zacznie „sypać”. Wbrew jednak pozorom, w Polsce każdy może zawsze odmówić składania zeznań i nie sposób wyciągnąć z tego tytułu absolutnie żadnych konsekwencji na drodze karnej.

Świadek ma, teoretycznie zawsze, obowiązek współpracy z organami ścigania i zgodnego z prawdą przytaczania okoliczności, o które jest w czasie przesłuchania pytany. Samo otwarcie protokołu rozpoczyna pouczenie o odpowiedzialności karnej w przypadku złożenia fałszywych zeznań lub zatajenia prawdy, co ludzi mniej odpornych psychicznie już pozbawia całej lojalności względem podejrzanego, nawet jeśli jest nim bliski wspólnik. A niesłusznie.

Przepisy prawa karnego wprost zezwalają świadkowi na odmowę złożenia zeznań tylko w dwóch przypadkach: art. 182 § 1 Kodeksu postępowania karnego umożliwia takie kategoryczne stanowisko osobie najbliższej dla oskarżonego. Zgodnie z art. 115 § 11 Kodeksu karnego do tego, wbrew pozorom niejednoosobowego, kręgu należy małżonek, wstępny, zstępny, rodzeństwo, powinowaty w tej samej linii lub stopniu, osoba pozostająca w stosunku przysposobienia oraz jej małżonek, a także osoba pozostająca we wspólnym pożyciu, a więc w szerokim znaczeniu konkubina lub konkubent. Prawo odmowy zeznań trwa mimo ustania małżeństwa lub przysposobienia, a także przysługuje świadkowi, który w innej toczącej się sprawie jest oskarżony o współudział w przestępstwie objętym postępowaniem. Niestety, kategoria ta nie obejmuje byłych konkubentów. Drugim przepisem pozostaje art. 185 kpk, wprowadzający co prawda pewną uznaniowość, lecz umożliwiający zwolnienie od obowiązku złożenia jakichkolwiek zeznań w sprawie lub udzielenia odpowiedzi na pytania dotyczące osoby pozostającej ze świadkiem w szczególnie bliskim stosunku osobistym. Judykatura i doktryna objęły tą kategorią relacje wykraczające poza zwyczajny stosunek towarzyski, a charakteryzujące się silną więzią emocjonalną lub uczuciową, co w przypadku składania obciążających zeznań skutkowałoby wewnętrznym konfliktem w sumieniu świadka. Czynnikami decydującymi może być utrzymywanie stałych kontaktów seksualnych, posiadanie wspólnych planów życiowych (narzeczeństwo) lub wspólnego potomstwa, a na przeszkodzie ku temu nie stoi inny, sformalizowany związek świadka.

Z perspektywy niniejszego opracowania ważniejszy od powyższych staje się jednak zapis art. 183 § 1 kpk, który przyznaje uprawnienie absolutnie każdemu świadkowi – także zupełnie obcemu – nie do odstąpienia od ogółu zeznań, ale od poszczególnych pytań, jeśli tylko udzielenie na nie odpowiedzi mogłoby narazić jego samego lub osobę dla niego najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe.

Art. 183. § 1 kpk: Świadek może uchylić się od odpowiedzi na pytanie, jeżeli udzielenie odpowiedzi mogłoby narazić jego lub osobę dla niego najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe.

Co niezmiernie ważne: odpowiedź na zadane pytanie nie musi dotyczyć tego konkretnego czynu karalnego, w związku z którym prowadzone jest przesłuchanie, a może jakiegokolwiek innego, także nieobjętego dotąd postępowaniem karnym i niełączonego z osobą świadka lub jego najbliższymi. Zgodnie z orzecznictwem sądów, z Sądem Najwyższym włącznie, nie wolno żądać od świadka, by udowadniał lub uprawdopodabniał, iż dane pytanie rzeczywiście pociąga za sobą wskazane zagrożenie, gdyż tym samym świadek musiałby już na wstępie sam siebie lub swych bliskich obwinić, czym przecież właśnie ujawniłby szczegóły przestępstwa lub przestępstwa skarbowego. Wykładnia taka byłaby automatycznym zaprzeczeniem przyznanemu wprost treścią art. 183 § 1 kpk uprawnieniu. Prawo do obrony oraz milczenia i bezpośrednio z nimi związana wolność od obowiązku samooskarżania stanowi jedno z podstawowych praw w polskim postępowaniu karnym, a wynika m.in. z art. 42 ust. 2 Konstytucji RP, art. 6 ust. 1 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, art. 14 ust. 3 lit. g Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych oraz art. 6, 74 i 175 kpk. Wykładnia systemowa uniemożliwia więc pociągnięcie do odpowiedzialności karnej świadka odmawiającego odpowiedzi na zadane pytanie, jeśli zaniechanie takie motywowane jest w opisany sposób. Nie ma również obowiązku wskazywania, czy zagrożenie odpowiedzialnością karną dotyczy samego świadka, czy też jego bliskich i których dokładnie. Dopytywanie ze strony śledczych komu zaszkodzić może odpowiedź, często prezentowane w telewizyjnych serialach kryminalnych, jest więc oczywiście bezprawne, podobnie jak przekonywanie, że ryzyko związane z odpowiedzią nie istnieje. Wystarczy więc, że świadek powoła się na taką okoliczność, a prowadzący przesłuchanie przejść powinien do następnego pytania lub w przypadku braku dalszych zagadnień przesłuchanie zakończyć. Wcześniej jednak odnotowując w protokole przedstawiony przez świadka powód braku udzielenia odpowiedzi.

Co ważne, prawo do odmowy odpowiedzi na konkretne pytanie przysługuje nie tylko w przypadku tych wprost dotyczących czynu karalnego, czyli np.: „kto ukradł pieniądze?”. Nawet pozornie niewinna kwestia, jak np. kolor pojazdu użytkowanego przez pewną osobę lub tożsamość uczestników danego spotkania, może być w toku innego postępowania karnego kluczowa dla udowodnienia winy sprawcy, którym to pozostaje świadek albo osoba dla niego najbliższa. Prowadzący przesłuchanie policjant lub prokurator nie mogą bowiem wiedzieć, czy w danym czasie lub miejscu nie popełniono innego przestępstwa, w którym brać mogły udział osoby najbliższe dla świadka, a ujawnienie tychże okoliczności mogłoby doprowadzić później do ich zatrzymania i skazania. Również jedynie subiektywne przekonanie świadka o tym, że takie okoliczności wystąpiły, choć w istocie nie miały one miejsca, nie kryminalizuje jego stanowiska. Użyty w treści przepisu zwrot „mogłoby narazić” wskazuje, że zagrożenie takie nie musi być pewne, a jedynie prawdopodobne i zgodne z interpretacją świadka dokonaną poprzez pryzmat stanu jego wiedzy. A przecież nie musi on przejawiać dogłębnej znajomości arkan prawa karnego, w tym orzecznictwa, czy chociażby kontratypów, ani też znać dalszych okoliczności stanu faktycznego, a właśnie od tak wszechstronnej analizy danego zdarzenia zależy dopiero utożsamienie czynu z przestępstwem i związaną z tym odpowiedzialnością. Zwolnienie od obowiązku odpowiedzi na dane pytanie zależne jest więc od subiektywnej oceny związku pytania z, często nieznanymi prowadzącemu przesłuchanie, wydarzeniami i osobami. Wszelkie „przekonywanie”, że dane pytanie z pewnością nie może narazić nikogo na odpowiedzialność karną, stanowi naruszenie praw osoby przesłuchiwanej i nie powinno mieć miejsca.

W praktyce świadek często będzie poddawany w różny sposób naciskowi, by jednak wyjawił prawdę, a standardowym orężem będzie tutaj art. 233 kk, przewidujący za składanie fałszywych zeznań lub zatajanie prawdy karę do 3 lat więzienia. Nie należy się tym przejmować. Czym innym jest bowiem zeznanie nieprawdy gdy jest się osobą zupełnie postronną, czym innym, gdy sprawcą lub współsprawcą czynu karalnego, a jeszcze inną okolicznością jest poinformowanie organu procesowego o obawie narażenia daną odpowiedzią siebie lub osoby najbliższej na odpowiedzialność karną. Jedynie w tym pierwszym przypadku zaistnieje bowiem przestępstwo krzywoprzysięstwa. W sytuacji, gdy świadek już powołał się na art. 183 § 1 kpk, dalsza groźba oskarżenia o popełnienie tego występku interpretowana być może sama w sobie jako przestępstwo ścigane z art. 245 kk:

Kto używa przemocy lub groźby bezprawnej w celu wywarcia wpływu na świadka, biegłego, tłumacza, oskarżyciela albo oskarżonego lub w związku z tym narusza jego nietykalność cielesną podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Jednak niezwykle rzadko należy powoływać się na przytoczone przestępstwo, co najwyżej w pismach procesowych prezentujących linię obrony lub w ramach próby odsunięcia nazbyt dociekliwego śledczego od dalszego udziału w czynnościach. Nie stanowi przecież celu wzbudzenie w policjancie lub prokuratorze gniewu i prywatnej antypatii, a jedynie przekonanie go do dobrowolnego umorzenia postępowania. To zaś najłatwiej uzyskać odgrywając niekonfliktową ciapę, konsekwentnie, z uporem maniaka powtarzającą, że boi się odpowiedzieć na to pytanie...

Ciąg dalszy w pełnej wersji książki...